poniedziałek, 20 marca 2017

Informacja

Heh, trochę was tutaj pusto.. Sama już nie wiem, co robić :) Ale postanowiłam sobie dać już którąś szansę. Tutaj macie link do nowego bloga, którego otworzyłam. Może się tam zobaczymy :))

niedziela, 19 marca 2017

Od Saphiry cd Niano "Nowy dom?"

Niano biegł bardzo szybko, moje krótkie nóżki zwiększyły jedynie dystans między nami przy każdym kroku. Chłopak był bardzo zdecydowany i gotowy dorwać sprawcę tego czynu. Nie zwracał uwagi na mnie. W pewnym momencie potknęłam się o korzeń wystający z ziemi i przewróciłam się nieopodal drzewa. Był bardzo charakterystyczny, jego pień był pęknięty dosłownie na pół. Widać było ostro zakończone pęknięcia wystawały z niego dżazgi. Gdy się już podniosłam i otrzepałam nie widziałam Niano oraz ciemnej postaci poruszającej się zwinne z gałęzi na gąłąź. Zatrzymałam się, aby odetchnąć i zobaczyć gdzie dokładnie jestem. Byłam w głębi ciemnego lasu, nieznanej mi lokalizacji do tego wszystkiego słońce zasłoniły czarne burzowe chmury. Gdy chwilę odetchnęłam stwierdziłam, że wejdę na drzewo.
-Być może zobaczę gdzie jestem...
Chwilę zajęło mi wdrapanie się na drzewo. Widok rozciągał się dość daleko ale akademi nie było wiadać odwróciłam głowę i dostrzegłam dym i tuż po chwili ogień buchający do góry. Z nieba rozległa się ulewa.
Zaskoczyłam z drzewa i odrazu pobiegłam w kierunku pożaru nie zastanawiając się nad tym czy coś mi będzie czy nie chciałam tylko znaleźć Niano i znaleźć drogę do "domu".
Z każdym krokiem robiło się coraz cieplej, ogień rozjaśniał ciemność. Ulewny deszcz zatrzymywał się na koronach drzew i jedynie jakiś procent spadał na trawie i ściółkę. Gdy już byłem tuż tuż. Nagle ogień buchnął w górę. Byłam zdezorientowana, przez chwilę nic nie widziałam.

(Niano? Ps. Przepraszam że tak długo :* )

środa, 15 marca 2017

Od Ethian'a Cd. Raisy "Pełnia nowości"

 Raisa wyszła z sali, chwilę po niej i Keit. Zostałem sam z Laurą, przynajmniej za parawanem. Jak ja mogłem przegrać, trzeba było podlecieć i walczyć na pięści. Wstałem i podszedłem do Laury.
-Nic Ci nie jest? - zapytałem.
-Nie, jest okej, magia Raisy podziałała cuda.
-Przepraszam... - spuściłem głowę.
-Za co, nic nie zrobiłeś.
-No właśnie, przegrałem. - zacisnąłem pięści.
-To nic, to tylko walka pokazowa.
-Ale jak by była prawdziwa, to bym Cię nie obronił. - poczułem jej dłonie na swojej głowię. Dziwne, naglę się o kogoś martwię. Ale przejawiałem to już po jakimś czasie znajomości z nimi.
-Następnym razem będziesz silniejszy. - objęła mnie.
-Nie przegram już z nikim.
-Wracajmy już, czas się przebrać. - wstała i pociągnęła mnie za sobą. Udaliśmy się do swoich pokojów, w celu odświeżenia się. Szybki prysznic z mojej strony i gotowe. Wróciłem do pokoju, by się ubrać. Gdy to zrobiłem, ktoś zapukał do drzwi.
-Otwarte! - krzyknąłem. Weszła cała trójka z wcześniej. Rozsiedli się wygodnie i rozglądali po pokoju.
-Czysto tu masz jak na faceta. - zabrała głos Raisa.
-Staram się. - zacząłem ziewać. -Słuchajcie, możemy jak coś rozejść się dziś wcześniej? Mam jakieś półtorej godziny wcześniej niż wy jedną lekcje z magii powietrza. - dodałem.
-Jasne nie ma problemu, prawda Keit? - spojrzała na niego Laura wymownym wzrokiem.
-No już spokojnie, rozumiem, teraz to będziesz go broniła.
-Oczywiście, że tak. - zaczerwieniłem się. Mogłaby troszkę to bardziej kryć. Kobiet nigdy nie zrozumiem do końca. Usiadłem na łóżku, w sumie to rozłożyłem się na nim. Obok przycupnęła Laura.
-Keit, jesteście tu rok dłużej co nie? - zapytałem
-Tak, a co?
-Znasz więcej czarów, temu się pytam.
-Wiesz, myślałem, że to właśnie od Ciebie zobaczę coś więcej, w końcu jesteś starszy.
-Może by tak było, ale dość późno zacząłem się interesować magią.
-To dlatego, teraz tyle wysiłku wkładasz w trening?
-Jeden z tych powodów.
-Czyli są inne? - zapytała Laura zerkając na mnie.
-Jest jeszcze jeden, ale o nim to kiedy indziej...

<Raisa?>
<Wybacz, krótkie i denne, męczą mnie i nie dajo pisać ;-;>

niedziela, 12 marca 2017

Od Raisy Cd Ethian'a "Pełnia nowości"

 Podczas kolejnego dzwonka ogłaszającego przerwę, Podszedł do mnie Keit, sam. Było to samo w sobie dziwne, bowiem nie rozstawał się z Laurą. Przyszedł z lekkim niepokojem namalowanym na twarzy, wyraźnie coś go dręczyło. Nie odezwałam się ale spojrzałam na niego kątem oka. Nagle otworzył usta a z nich posypał się potok słów. 
-Stop- rzuciłam krótko na co zaraz umilkł. Dokończyłam pakowanie torby i ledwie zamknęłam ją na zamek a chłopak nagle zaczął mnie ciągnąć za dłoń wyciągając z klasy przy czym dalej mówił szybko, niczym na jednym wdechu. Udało mu się tak wlec przez korytarze i dalej mówić, aż dotarliśmy do głównego wyjścia.
-O co chodzi?- Mruknęłam a on się lekko zgarbił.
-Laura chciała porozmawiać z Ethian'em na osobności- zaczął nerwowo przeplatając palce.- Może cię to zdziwi ale ona bardzo go lubi... Tak bardziej- dodał i od razu wiedziałam na co się zanosi. O matko, serio, amory? W duchu przewróciłam oczyma ale na zewnątrz tego nie było widać. Spoglądał przestraszony na odległe dwie sylwetki, nagle jedna objęła drugą. Keit odetchnął z ulgą uśmiechając się przy tym od ucha do ucha. Zaraz odwrócił się do mnie.
-Udało jej się!
Lekko wzruszyłam ramionami, po czym ponownie zwróciliśmy nasze spojrzenia na tamtych. Wracali do nas. Zarumieniona Laura wesoło pomachała ręką a drugą trzymała chłopaka. Nie wydawał się zbytnio poruszony. Ledwie podeszli a Keit ich uścisnął szczerze szczęśliwy.
-Jestem z was taki dumny! Życzę wam szczęścia- roześmiał się. Zakochane dziewcze spojrzało na mnie, jakby domagała się jakiś gratulacji. Uniosłam lekko kciuk w górę, tyle. Chyba to jednak było dla niej jak najszczersze i najlepsze, co mogła spodziewać się po mnie. Tak dwójka przyjaciół zaczęła trajkotać wzajemnie sobie przerywając, kiedy nagle ktoś z budynku zawołał donośnym głosem, tak aby wszyscy będący na zewnątrz usłyszeli:
-Ludzie! Ćwiczenia walk dzisiaj będą!
-A niech to! Super! Ethian, będziemy walczyć w parze, tak?- Pisnęła szczęśliwie Laura przytulając się do ramienia ów właściciela imienia. Wzruszył ramionami, jakby nie wiedząc jak inaczej zareagować.
-Niech będzie.
-Nieźle! To ja będę walczył z Raisą- powiedział dumnie Keit przyciągając mnie do siebie. Co prawda wolałam najpierw poznać zasady walk nim dobiorę się z kimś w parę ale głównie to chciałam mieć to za sobą. Kolejny dzwonek i wszyscy biegli do głównej hali. Gdy wszyscy już byli na miejscu, z zebranych wyszedł nauczyciel operujący halą.
-Dobra, cisza! Dla tych, którzy nigdy nie widzieli tutejszych walk: dobieracie się parami a my losujemy z kim walczycie. Jedna potyczka na dwie ekipy! To mają być czyste gry, zrozumiano?! Mam nadzieję. Macie minutę na dobór drugiego zawodnika, kto będzie gotów, dostaje karteczkę gdzie piszecie swoje imiona, będzie ona brana do losowań. Jazda!
Ledwo usłyszano wrzask, a już wszyscy gorączkowo się dobierali. Keit szybko i czytelnie napisał nasze imiona po czym wrzucił karteczkę do latającego kociołka. Po upływie minuty kociołek wrócił do nauczyciela a wśród zebranych zapanowała iście grobowa cisza.
-Skoro wszyscy już się pogrupowali, czas na początek strać. Pierwsze dwie pary mają wyjść na środek po usłyszeniu swoich wyczytanych imion- na chwilę umilkł losując dwie karteczki.- Lena z Mihno przeciw Marco z Theo.
Cała czwórka wyszła na przeciw siebie, reszta zaczęła się dziko wydzierać kibicując podczas gdy zabezpieczające powłoki otoczyły wszystkich wewnątrz sali. Sędzia powiedział im o wzorowej, czystej walce po czym dmuchnął w gwizdek, co równało się z rozpoczęciem starcia. Co to była za walka, nikt nie pozostawiał dłużnym dostając jakimś atakiem. Teraz nagle można było zrozumieć, czemu wszyscy ekscytowali się tymi potyczkami: nikt nie był aż tak ograniczany, każdy mógł walczyć czym mógł. Co starsze roczniki mówiły, że walki na ogół kończyły się kiedy ktoś zostawał poważnie ranny, albo rzadziej, kiedy przeciwnicy padali nieprzytomni. Nagle spora ognista kula została ciśnięta w stronę widowni, co bliżej stojący wrzasnęli z przerażenia, chociaż nie stała im się krzywda przez barierę. Po kilku sekundach w odpowiedzi ta sama osoba została wystrzelona w górę dzięki ziemnemu zaklęciu Rock Fist. Nieszczęśnik idealnie spotkał się z sufitem twarzą w twarz po czym zaczął opadać. Ta, jakiej tam, Lena podleciała w jego stronę łapiąc go przed niebezpiecznym upadkiem. Niestety, Mihno był nieprzytomny, więc została tylko ona przeciw dwójce rosłych chłopaków. Nie pośmiali się długo przez jej atak. Almighty Push! Po czym zostali bardzo brutalnie posłani na ścianę. Ten jeden ruch pokonał ich bezapelacyjnie, nie wstawali. Kolejny gwizdek kończący pojedynek a po nim podbiegło parę osób zabierając rannych i nieprzytomnych z pola walk. tłum oszalał.
-To tak wygląda? Wszystko bez zahamowań?- Przekrzyczałam ludzi w stronę Keit'a.
-Tak! Nie da się tylko nikogo zabić, bariera o to dba!- Odkrzyknął. Oho, czyli czysta zabawa dla wielu. Wróciliśmy do oglądania. Kolejne trzy walki wyglądały podobnie co do agresywnych natarć, zbieraniu rannych na koniec. Było dosyć wyrównane, bowiem były pary mieszane: ktoś początkujący z jednym zaklęciem i doświadczony z większą liczbą broni. Kolejny gwizdek, tym razem zabrali się za gaszenie jednego wysokiego nieszczęśnika który był podpalony. Kiedy zagrożenie minęło, padł, a dwójka rosłych mężczyzn go zabrała z sali, jak wielu jego poprzedników. Nauczyciel lodowatym spojrzeniem omiótł uczniów i wybrał dwie nowe skrawki papieru.
-Następni! Ethian i Laura przeciw Keit'owi i Raisie!
Kolega obok się zjeżył ale dumnym krokiem wyszedł na pusty środek, pełnym pozostałości po wcześniejszych walkach, podobnie jak nasi przyjaciele. Teraz każdy zapomniał kim reszta jest dla niego, Keit wcześniej mi powiedział, że liczy się tylko wygrana. Laura posłała mu złośliwy uśmieszek z kolei ja z Ethian'em pozostaliśmy obojętni. 
Gwizdek.
Dziewczyna od razu przeszła do konkretów. Przy pomocy zaklęcia Gravestone w rękach zmaterializował się ogromny głaz, którym cisnęła w naszym kierunku. Odskoczyliśmy jednogłośnie po czym sojusznik użył czaru Fireball kierując go w stronę przeciwnika. Ethian uniknął ataku odlatując. Czyli ziemia z powietrzem przeciw ogniu i wodzie. Ironia losu, skoro pracowały ze sobą przeciwne sobie żywioły. Walka głównie skupiała się na utarczkach Laury i Keit'a, natomiast nasza dwójka głównie robiła uniki. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że oni są tu dużo dłużej a ich poziomy są dosyć wysokie. Przepraszam, znacznie przewyższały mój czy Ethian'a. Tak właściwie to z naszej unikającej dwójki tylko ja nie miałam okazji zaprezentować swojej mocy. Nagle Ethian coś krzyknął w kierunku mojego kompana, czym wytrącił go z równowagi. Skorzystała z tego Laura, celnie wymierzając w niego Rocks Barrage, Keit został powalony na ziemię jeszcze dobre pół metra za miejscem gdzie chwilę temu stał. Z widocznym trudem dźwignął się na kolana, z każdej części ciała spływała krew. Szybkim ruchem obróciłam się w stronę klęczącego pstrykając palcami. Zaraz wstał w pełni sił a po ranach nie został inny ślad, niż pobrudzone ubrania krwią. Puścił do mnie oczko.
-Dzięki! Dokończmy, co mamy- powiedział poważnie biorąc głęboki wdech unosząc dwa place wykonując nienaganne uniki. Po minucie aktywował kolejną moc jaką była Dragon Flame przy czym pięknie wycelował w parkę, trafił idealnie. Siła ognia odrzuciła Laurę, ranny Ethian zdołał odskoczyć przez co nie został odepchnięty w tył jak jego dziewczyna. Chłopak stał jeszcze chwilę, dopóki Keit nie użył przeciw niemu Fireball po czym opadł na ziemię. To samo zastosował przeciw wstające Laurze, dodatkowo wzbogacając to o Blue Flame po czym również padła. Gwizdek. Parę ludzi wzięło przegranych do zajęcia się nimi a my przybiliśmy sobie piątki.
-To było niesamowite! Musimy to powtórzyć ale zanim to, chodźmy zobaczyć co z nimi- powiedział dumnie chłopak. Lekko kiwnęłam głową gdy schodziliśmy z pola walk. Ethian był tylko trochę poparzony ale nie wyglądał tak źle jak Laura. Ta to miała zadziwiające oparzenia. Ale nie dało się ich zabić przecież. 
-To było mocne- mruknął w naszą stronę.
-Bywa przecież. Hej Laura, jak się trzymasz?- Zapytał Keit posyłając jej zaciekawione spojrzenie. Po mimo obrażeń, uśmiechnęła się.
-Jakoś. Widzę Keit, że podszkoliłeś się we władaniu ogniem. Brawo.
-Nie mówiliście o waszych wysokich poziomach- mruknęłam. Zaśmiali się.
-Nie pytaliście się.
-Trzeba było- mruknął w odpowiedzi Ethian.
-Pielęgniarka aktualnie składa kości Artura po ataku głazem. Wolicie czekać czy poprosić Raisę o pomoc?- Odezwał się Keit patrząc na leżących. Laura wbiła we mnie spojrzenie.
-Moc leczenia wodą? Ach, to wyjaśnia czemu tak łatwo wstałeś. Ja jestem na tak a ty?- Powiedziała zerkając na chłopaka leżącego łóżko dalej.
-Wolę jak najszybciej wrócić do nauki. Niech będzie- westchnął Ethian. Pstryknęłam w odpowiedzi palcami i leżeli, tym razem cali i w pełni sił. Dziewczyna pokiwała z uznaniem głową.
-Niezła dokładność i szybkość w działaniu. Czuję się jakbym dopiero co się zbudziła po dobrej drzemce- przeciągnęła się wesoło koleżanka.- W sumie wszyscy powinniśmy zmienić ubrania na bardziej czyste, nie wyglądamy zbyt atrakcyjnie na tą chwilę.
-Mów za siebie, ja zawsze jestem przystojny- puścił do niej oczko Keit. Roześmiali się. W milczeniu opuściłam szpitalik, chciałam wrócić do siebie i szybko założyć coś czystego bo wszystko miałam w pyle czy gdzie nie gdzie w błocie.

<Ethian?>

sobota, 11 marca 2017

Od Ethian'a Cd Raisy "Pełnia nowości"

Dzwonek sygnalizujący koniec lekcji zabrzmiał. Przeszły mnie po tym ciarki. Powoli zabrałem swoje rzeczy i wyszedłem. Miałem dylemat, dylemat czy pójść i dowiedzieć się co nieznana osoba odemnie chce. Powoli idąc korytarzem, nadal się nad tym zastanawiając, przemierzałem kolejne sale. Niepewność chciała wziąć górę. Ahh... Nie mogę dać temu za wygraną. Ktoś chciał się spotkać, coś ważnego mi przekazać. Ehh... Uszanuję tym razem tą prośbę. Udałem się w wyznaczone miejsce. Nie była to łatwa przeprawa. Co jakiś czas moją głowę ogarniały myśli, czy aby na pewno się nie wycofać. Ale to nie godziło się z moim postanowieniem. Wyznaczonym miejscem było miejsce, w którym pierwszy raz z Laurą i Keit'em spędziłem "porwanie". Dużo czasu od tego momentu nie minęło. Rozejrzałem się wokół. Nikt jeszcze nie przybył, czyli jestem pierwszy. Oparłem się o drzewo i zamknąłem oczy. Po jakiejś minucie szelest trawy zakłócił mój spokój.
-Długo czekasz? - powiedział cichy i niepewny damski głos.
-Nie, praktycznie dopiero się oparłem. - uniosłem głowę i otworzyłem oczy. Stała przede mną Laura. Cóż ona może odemnie chcieć. Mogła zrobić to podczas lekcji.
-A gdzie podziałaś Keit'a? - zapytałem zdziwiony brakiem chłopaka. Sam brak Raisy jakoś zbytnio nie był zadziwiający, ale jego mościa już tak.
-Powiedziałam mu, że muszę gdzieś pójść, więc poszedł z Raisą. - jej dłonie splotły się za plecami.
-Więc co takiego chciałaś mi powiedzieć? - stanąłem na proste nogi. Laura lekko się speszyła i zaczerwieniła.
-Ja... no... em... - rozglądała się dookoła.
-Spokojnie weź głęboki oddech. - podszedłem bliżej. Laura natomiast wzięła głęboki oddech. zamknęła oczy, a kąciki jej ust drgnęły.
-Ethian'ie Rozen, ja... ja...
-Wykrztuś to.
-Kocham Cię! - wykrzyczała zaciskając pięści. Zamurowało mnie. Moje oczy rozszerzyły się do granic możliwości.Pierwszy raz w moim życiu doszło do czegoś takiego. Moja obojętność na innych w tym przypadku, była raczej nie na miejscu. Nie wiedziałem jak mam się zachować.
-Proszę chodź ze mną. - dodała otwierając oczy. Kąciki jej ust podrygiwały. Pewnie ze strachu. Oczy powoli zaczynały się jej szklić. Nic dziwnego, bardzo duże wyznanie.
-Wiesz, ja nie wiem, czy się nadaję. Unikam ludzi.
-Nie przeszkadza mi to.
-Nie byłem też nigdy...
-To nie ma znaczenia. Kocham w Tobie wszystko. Twoje zachowanie również. - podeszła bardzo blisko.
-Jesteś tego pewna?
-Najbardziej na świecie. - objęła mnie. -Proszę nie każ mi czekać na odpowiedź
-Ja naprawdę nie wiem... Jak mam się zachować.
-Damy radę. Razem, będę twoją podporą.
-Dobrze więc. Tak, zgadzam się. - poddałem się temu losowi. Zobaczymy jaka wyniknie z tego przyszłość. Może pomoże mi się to jakoś zmienić. Wtuliła się mocniej. Powoli uniosłem ręce i sam starałem się ją objąć. Trochę koślawo i sztywno, ale inaczej nie potrafię.
-Możemy wrócić razem? - zapytała.
-J-jasne, czemu by nie. - uśmiechnęła się i objęła moją dłoń wtulając się w nią. - speszyłem się przy tym.
-Ej no, zaraz będzie tutaj dużo osób, powinniśmy tak? Trochę się, no wiesz...
-Wszytko okej, zrozumieją. - odeszliśmy od miejsca spotkania. I poszliśmy w stronę budynku. W drzwiach stali Raisa z Keit'em. Czyżby nas dostrzegli i zaczekali? Keit uśmiechał się szeroko. Raczej z takiej odległości dużo nie słyszeli, ale idziemy razem pod rękę, Na pewno poleci parę pytań.

<Raisa?>

wtorek, 7 marca 2017

Od Raisy Cd Ethian'a "Pełnia nowości"

Test nie należał do trudnych, o ile oczywiście się przygotowywało do niego albo chociaż przejrzało notatki. Doprawdy, był banalny. Ale swoim zwyczajem robiłam wszystko powoli, kalkulowałam ostrożnie, nie daj, że się gdzieś machnie. Będąc w połowie wszystkiego, Ethian wstał i skierował się w stronę nauczyciela po czym oddał swój arkusz. Wywołało to niewielkie zamieszanie wśród piszących, no bo jak to po około dziesięciu minutach już skończyć?! To proste: on umiał i pewnie skończyłabym w tym samym czasie co on, gdyby nie to, że lubiłam wszystko na spokojnie rozważać. Nagle wyszedł zostawiając swoje rzeczy, ja wróciłam do swoich kart przy okazji czując parę błagalnych spojrzeń w moją stronę. Parę osób myślało, że dam im ściągać. Smutne ale nie zamierzałam się w coś takiego pakować i mieć przez to kłopoty ze strony prowadzącego zajęcia czy odbiciu na notach. Koniec końców, raptem po pięciu minutach od oddania sprawdzianu przez chłopaka, osobiście wstałam i oddałam co napisałam. Niespecjalnie miałam po co wychodzić, więc zostałam w sali z piszącymi zabierając się za ostatnią, świeżo wypożyczoną książkę. Tym sposobem czas zleciał jak z bicza strzelił. W końcu dzwonek zabrzmiał swą wyczekiwaną pieśń, zakończył to też udrękę tych, którzy nic nie umieli na test. Wyszłam jako jedna z ostatnich kierując się na następne zajęcia jakim był w-f. Co jak co, ale tu żadna z dziewcząt nie wymigała się od ćwiczeń. Ba, nawet z chęcią się przebierały w krótkie spodenki i proste bluzki, co na pewno spowoduje potencjalne ślinotoki płci przeciwnej bo nie ukrywajmy- ćwiczące panie były nieźle obdarowane przez naturę. Już w chwili wyjścia nas z szatni na halę, wpadł zdyszany Ethian. Miał szczęście, bo akurat ktoś z panów wkładał klucz do zamka od ich szatni. Dalszego rozwoju sytuacji nie widziałam do momentu połowy rozgrzewki podczas której magicznie się zmaterializował między swoimi kumplami w czasie trwania ich rozgrzewki. Zaraz po tym my miałyśmy mieć zaliczenia ale udało się to tylko części do której niestety nie załapałam się przez zbyt obszerną kolejkę na skrzynię. Nawet dobrze się złożyło, bowiem widziałam jak jedna nie zabrała rąk przy skoku i zwichnęła sobie nadgarstek. Podczas ich prób skoków, ja miałam okazję jednak zaliczyć i pomóc w tym samym stanie na rękach z zabezpieczeniem. Całe szczęście, że włosy miałam związane a koszulkę wepchnęłam sobie w spodenki, dziewczę obok nie przemyślało tego. Skutkiem tego był wysyp jej włosów w oczy i zjechaniem koszulki za pępek, zaraz jednak naprawiła swój błąd. Podczas kolejnych zajęć było tyle nauki ile chciałam, czyli sporo. Co niektórzy z błaganiem wyczekiwali końca dnia zajęć, co nie przeszkadzało im w zajmowaniu się innymi rzeczami podczas lekcji jednak nie przeszkadzali swoim zachowaniem, dyskretnie robili coś innego. Na przerwach nie wychylałam się poza klasy, może poza tą jedną obiadową. Jedynie wtedy wyszłam w jasno wyrażonym celu. Co ciekawe, nigdzie nie było widać Keit'a, Laury czy Ethian'a, nawet nie słyszało się ich. Cóż, widocznie byli zajęci innymi sprawami. Widziałam ich wtedy w ciągu tegoż dnia jedynie na zajęciach. Z chwilą dźwięku ostatniego dzwonka kończącego zajęcia na dziś, jedyne co dostrzegłam to sprężyste odejście z biurka Ethian'a w kierunku wyjścia.

<Ethian?>

Od Ethian'a Cd Raisy "Pełnia nowości"

 Pamiętacie o dzisiejszym sprawdzianie? - dobiegło do mnie gdy wchodziłem do klasy. Pytanie skierowane do Keit'a i Laury jakoś mnie nie zaskoczyło, w przeciwieństwie do wspomnianej dwójki. Ich jęki doszły i do mych uszu. Przecież nie ma się czego bać, z reguły te sprawdziany były łatwe i przewidywalne. Usiadłem na swoim miejscu i zacząłem wpatrywać się w okno. Po chwili do klasy wszedł nauczyciel. Rozdał nam wszystkim sprawdziany i po dosłownie kilku sekundach się zaczęło. Wszyscy niczym jak w wojsku, odwrócili karty i przystąpili do testu. Tak jak przewidywałem. Po prostu łatwizna. To wszystko zbyt łatwo przewidzieć. Już po niecałych dziesięciu minutach miałem to z głowy. Wstałem z miejsca i oddałem kartę nauczycielowi. Cała klasa spojrzała na mnie lekko zaskoczona. Przecież to nic nadzwyczajnego. Wróciłem na miejsce. Nie pozostało mi nic innego jak wpatrywać się znów w to okno. Za oknem też nic nowego, ani ciekawego. Przeleciałem wzrokiem po klasie. Keit z Laurą głowili się, na pewno za dobrze im nie pójdzie. Raisa spokojnie wszystko analizowała. Może nie była tak szybka jak ja, ale nie był to dla niej problem. Ehh... Nudno tu.
-Ethian, skoro skończyłeś wcześniej, możesz coś dla mnie zrobić? - ciszę przerwał głos nauczyciela. Jak na zbawienie.
-Co takiego proszę pana?
-Mógłbyś podejść pod wskazany tutaj adres? - wyciągnął z kieszeni małą karteczkę z adresem. Chociaż nie będę się nudził.
-No dobrze, co miałbym tam zrobić?
-Zanieś proszę ten pendrive i powiedz, że jest odemnie. Tam już będą wiedzieli o co chodzi.
-Postaram uwinąć się jak najszybciej. - westchnąłem.
-Dziękuje Ci.
Wyszedłem z sali i udałem się pod wskazany adres. Nie było to zbyt daleko, ale droga tam zajęła mi dziesięć minut. Spojrzałem na kartkę. Tak to ten adres. Zapukałem i wszedłem do środka. Mały, nie za duży sklepik. Podszedłem do lady. Siedzący za nią starszy pan uniósł głowę.
-Dzień dobry, zostałem poproszony o dostarczenie tego pendriv'a.
-Witaj młodzieńcze, a od kogo to?
-Od Pana Warya.
-Ahh, dobrze więc. wiem już o co chodzi. - wyciągnął dłoń po pendrive. Bez zawahania dałem mu go.
-Przekaż mu proszę, że oddzwonię do niego jak wszystko będzie gotowe. - pożegnałem się i wyszedłem. Powrót zajął prawię tyle samo. Może trwała by tyle samo, gdyby nie wstąpienie do sklepu po żelki. Ale mniejsza o to. Wróciłem do szkoły. Było chwilkę po dzwonku na przerwę, więc udałem się do klasy po swój plecak. Mogłem zabrać go ze sobą. Wszedłem do klasy. Było pusto. Podszedłem do swojego biurka. Zapomniałem schować wcześniej piórnika. Podniosłem go i spostrzegłem pod nim jakąś karteczkę. "Możemy spotkać się po zajęciach? Chce Cię o coś zapytać." Pierwsze co rzuciło mi się w oczy. O co może chodzić? I komu? Niżej znajdowało się miejsce spotkania. Ehh... Co mi szkodzi. Niech będzie, pójdę. Lecz zanim do tego dojdzie pierw pójdę na ten wf, bo się spóźnię.

<Raisa?>

Obserwatorzy